piątek, 13 listopada 2015

Od Pandory

Chodziłam po lesie bez celu. Miałam tyle do zrobienia ale czułam taką niechęć do wszystkiego że postanowiłam sobie dziś odpuścić... Stwierdziłam, że jak znajdę jakieś relaksujące zajęcie to będę mogła na spokojnie wrócić do obowiązków. Niestety, chodząc po tym lesie nie można było znaleźć ani jednego fajnego zajęcia... W końcu postanowiłam zapolować. Mym oczom ukazał się śnieżnobiały zając który beztrosko skakał po białym puchu. Uśmiechnęłam się do siebie i naskoczyłam na istotę kiedy poczułam mocne uderzenie w głowę. Zając przerażony uciekł a ja spojrzawszy do góry ujrzałam jakiegoś psa, nie mogłam określić płci a nawet rasy! Biały puch spadał błyskawicznie z nieba rozmazując drogę i wpadając w oczy. Byłam wściekła ale nie mogłam mieć jemu za złe że chciał zjeść posiłek.
- Jak chodzisz!? - warknął pies
- Przepraszam... Jestem Pandora, przywódczyni tutejszej sfory... Może zechciałbyś dołączyć...? - zapytałam z nadzieją w oczach

< Ktoś? :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz